JAK TO WSZYSTKO SIĘ ZACZĘŁO?


Wszyscy wiemy, że sztuka nie jest prawdą. Sztuka to kłamstwo, które pozwala uświadomić sobie prawdę, tę przynajmniej, jaką dane nam jest zrozumieć.

Pablo Picasso

Moja historia zaczyna się na początku tzw. dekady gierkowskiej…

… czyli w 1970 roku. Zapytacie ile wpływu na dziecko może mieć świat polityki? Mogłoby się wydawać, że żaden, skoro pierwsze 10 lat spędzam w świecie znanym wyłącznie mi, gdzie uśmiech i zabawa towarzyszą od samego rana, aż po godziny wieczorne. Niestety sielanka i błogostan były tylko ułudą okresu pseudo prosperity, gdzie każdy myślał, że Polska staje się wzorem dla Europy, a tak naprawdę była molochem pożerającym się od środka. Z perspektywy czasu – przeżywam mentalne deja vu, a okres pierwszych 10 lat mojego życia wypalił największe piętno w mym sercu. Świat stworzony dla mnie przestawał być światem realnym i z każdym kolejnym rokiem czułem, że za chwilę coś się wydarzy – do tej pory tę niepewność i dekadentyzm odzwierciedlam w swoich dziełach. Walkę z systemem wyrażałem w każdej płaszczyźnie mojego życia. Epokę dorastania w ‘czerwonym okresie’ manifestowałem na murach – miałem w sobie coś z chuligana, czego wcale nie potwierdzała moja fizjonomia. Pasjonowałem się ekonomią, a nawet rozpocząłem studia związane z tym kierunkiem, ale inicjatywę przejęło wewnętrzne ja i pogoń za marzeniami. Chciałem wyrwać się z kraju. Moim celem był Paryż, ale władza skutecznie zrujnowała mi plany, dodatkowo wręczając mi wilczy bilet na każdą uczelnię wyższą w ukochanym kraju.

Nie mając innej możliwości swoje hobby przekułem w pracę.

Nie wiem gdzie byłbym obecnie gdyby nie moja, wtedy przyszła, żona. Jej rodzina miała pracownię ceramiczną, gdzie prozę życia wypełniała akwarystyka oraz porcelana na czele z ceramiką. Stałem się częścią tego wszystkiego… a sam w wolnych chwilach zacząłem zagłębiać się w sztukę. Począwszy od malowania obrazów – ale już nie tych na ścianach – ciągle poszukując przestrzeni w której mógłbym się spełnić.  Potem padło na rzeźbę. Szło mi całkiem dobrze, więc postanowiłem nawiązać współpracę z krakowskimi galeriami sztuki. Początki były na prawdę obiecujące. Wszyscy mnie wyśmiewali i odprawiali z kwitkiem sugerując, że nikt nie zaryzykuje współpracy z naturszczykiem, który uczył się tylko i wyłącznie na własnych błędach. Niestety (bądź stety) – widok wypalonego dzieła po wyjęciu z pieca ceramicznego był silnie uzależniający, co sprawiło, że jestem jej akolitą, aż do dziś.

Który moment w tym całym procesie jest dla mnie najbardziej ekscytujący?

Właśnie ten, kiedy przed moimi oczami z ‘Sezamu’ wyłaniają się efekty mojej pracy. Szczególnie mistyczny jest kolor szkliwa, który nie do końca wiadomo jaki będzie miał odcień.

Jak to wszystko wygląda od środka?             

Proces jest bardzo złożony, ponieważ przedmioty muszą najpierw długo schnąć, następnie wypala się je w specjalnie przeznaczonym do tego piecu. Kolejno pokrywa się je szkliwem ceramicznym i ponownie wkłada do pieca nagrzanego do 1100 stopni gdzie okres wypału od załadowania do wystudzenia trwa ponad 20 godzin. Jeden przedmiot powstaje od kilku dni do nawet kilku tygodni! Ciężko zatem jest, kiedy ktoś prosi o stworzenie rzeźby i liczy, że uwinę się z nią w tydzień, a jeszcze najlepiej w tym krótkim okresie czasu, przesyłka pojawi się na drugim krańcu świata.  Jest to niewykonalne – przynajmniej do czasu, kiedy ludzkość pozna metodę teleportacji jak i zaginania czasoprzestrzeni. Sztuka ceramiczna to motor napędowy wszelakich idei.  

Share:

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *